-Metal , nie marudź.-Mruknęłam , zrywając kolejne gongo-jagody. Kiedy nie patrzyłam , Metal wyjął mi z koszyka jedną gongo-jagodę i ją zjadł. Szybko jednak zauważyłam , że brakuje jednej , bo mój brat miał brudny pysk.
-Rock , przestań. To nie dla nas , tylko dla chorych szczeniaków.-Powiedziałam kojąco.
-Dlaczego my musimy dla nich charować, i nic z tego nie mamy?!-Wrzasnął , kopiąc mocno kamień.
-Wiesz co , Rock? Dałeś mi mocno do myślenia. Uciekniemy z tąd zaraz , ale jak dam wilczkom jagody. -Powiedziałam , pędząc do watahy. Za godzinę wróciłam.
-Co tak długo?-Zapytał znudzony Rock.
-Chciały , żebym opowiedziała im bajkę...-Mruknęłam.-W drogę.
Szliśmy i szliśmy , ponad tydzień , aż znaleźliśmy piękne , wolne tereny. Ujrzałam czerwoną zorzę.
-Patrz Rock! To czerwona zorza! Właśnie tak nazwijmy watahę!-Wykrzyknęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz